Opinie


To jest to!!!

Super szkoła życia. W super atmosferze. Na super łajbie.

Robert


ALOHA!

Spedzilem z Pawlem 21 dni w rejsie z Holandii do Hiszpanii. Z reguly unikam chwalenia ludzi, gdyz kojarzy mi sie to z wazeliniarstwem, ale tym razem popelnilbym grzech zaniechania, gdybym nie napisal tu kilku słow. Pisze te opinie przede wszystkim dla przyszlych zalogantow Pawla, aby im ulatwic podjecie decyzji. Przede wszystkim Pawel przy osobistym spotkaniu wyglada znacznie mlodziej niz na zdjeciu na tej stronie. Ale to pikus. Jest cieplym, otwartym czlowiekiem. Rzadko spotyka sie porzadnych ludzi, ktorzy wiedza, co robia i wiedza, co mowia, co gwarantuje psychiczny odpoczynek. Rzecz niezwykle istotna w warunkach rejsu morskiego. Jezeli nie jestes balwanem, na pewno wiesz, o czym pisze.

Pawel nie krzyczy, nie podnosi glosu ani nie robi fochow, gdy sie go budzi, aby rozejrzal sie po morzu, jak wielu innych skipperow. Apel: dajcie mu sie wyspac i nie wzywajcie do swiatelek jeszcze na horyzoncie.

Dobrze gotuje, jezeli Ci nie smakuje, znaczy, zes jeszcze nie wystarczajaco glodny…:)

Czy Pawel ma wady? Zapewne, ale to jakies pierdoly, ktorych nawet nie chce mi sie wyszukiwac w pamieci. Lubi whisky, ja tez, wiec to nie wada…

Dzielny, bezpieczny i sucho zeglujacy jacht. Moze jego sylwetka nie powala na kolana, ale jak mowia niezbyt piekne kobiety o sobie :”ma w sobie to cos…” . Teraz, po rejsie, czuje do tej lodeczki sympatie i kiedy znowu nia poplyne, na pewno na powitanie czule ja poklepie. Po rufie…

Chcialbym tez prosic przyszlych zalogantow, aby, kiedy juz zglosza sie na rejs, nie rezygnowali z byle pretekstu, poniewaz skazuja pozostala czesc zalogi na wieksze zmeczenie wachtami i zwiekszone koszty. Tak zachowuja sie smarkacze. Z drugiej strony patrzac, nie chcialbym z takimi stanowic zalogi.

Chciałbym się z Wami podzielić moimi wrażeniami z mojego pierwszego morskiego rejsu.

Po przyjeździe do Gdyni, zostaliśmy przywitani przez bardzo sympatycznego Kapitana Pawła.

Po szybkim, wyczerpującym i kompetentnym szkoleniu nas czyli jeszcze wtedy szczurów lądowych wypłynęliśmy w rejs. Przez cały rejsu od Pawła wchłonąłem mnóstwo wiedzy, nie tylko tej morskiej, ale i życiowej za co mu serdecznie dziękuje. A wszystko przez to że to strasznie sympatyczny i wyrozumiały facet. I co najśmieszniejsze, zawsze powtarzał, że on tu tylko sprząta 😉

Cały rejs odbył się bez niespodzianek, a wszystko przez wiedzę i doświadczenie jakiego mało gdzie można spotkać.

Jacht FinnClipper 35 jak cały czas podkreślał Paweł to jacht który lubi jak wieje. Pełne żagle rozstawia się wtedy kiedy wszyscy inni je zwijają i kierują się ku marinie, bo sztorm idzie 😉 a dopiero wtedy zaczyna się prawdziwe żeglowanie po morzu

Paweł przez cały rejs starał się, abyśmy byli zadowoleni, a dodatkowo wspierany przez pozostałą ekipę Dream’s Team udało się to w 200%.

Ludzie z różnych zakątków Polski, mimo różnych charakterów, zawodów i doświadczeń na pokładzie Dream’s scalają się w jedną zgraną i uzupełniającą się ekipę.

Jeśli jeszcze się zastanawiacie czy spędzić 2 tygodnie w Egipcie, to radzę porzućcie złudne wyobrażenia o wspaniałym urlopie, tylko na Dream’s spędzicie niezapomniane chwile, których nie zaznacie na żadnym innym urlopie.

Rejs trwał tylko tydzień i już żałuje, że nie mam więcej urlopu, bo chętnie wybrałbym się z Pawłem na dłuższy rejs.

Chciałbym na swojej drodze, spotykać więcej takich ludzi jak Paweł.

Grzegorz


„Pływałem z różnymi ludźmi i pod różną komendą,
ale ten facet jest rzeczywiście odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu
dodatkowo z ekstra jachtem na takie warunki jakie potrafi zgotować Morze Bałtyckie
w fajny sposób sprzedaje wiedzę połączoną doświadczeniami zdobytymi w górach i na morzu
popłynąłem na rejs z Finnkliperem żeby dowiedzieć się trochę nowych rzeczy
a dowiedziałem się nie trochę tylko bardzo dużo
gorąco polecam wszystkim którzy chcą miło, bezpiecznie i pożytecznie spędzić czas na wodzie
dzięki za wspólnie spędzony czas i rozmowy o życiu do bladego świtu (parkowanie kutra o wschodzie słońca– tego się nie da zapomnieć 🙂
Paweł!!! oby więcej takich ludzi
jak tylko los pozwoli to na pewno do zobaczenia
Bartek”


Panie Skipper,
dzięki Ci za twardą rękę i dzięki za miękkie serce.
Dzięki za Północne o północy i szanty pośród nocy.
I dzięki za czadowy makaron z mięchem i czochem.
Finnclipper forever. Czadowo. Ahoj
Wilki morskie; Rafał i Marek


Chciałem zacząć od „Ahoj” ale przypomniał mi się stary żeglarski kawał…
Więc zacznę inaczej;
Cześć Pawle,
WIELKIE DZIĘKI za fajny czas na wodzie i tam gdzie buja, czyli na lądzie. Mam nadzieję, że niebawem się zobaczymy, bo brakuje mi już konserwy turystycznej z ogórkiem.
Pozdrowienia,
ja, Albert z załogi G


Przygoda życia, wspaniały kapitan a zaraz człowiek. Był to mój pierwszy rejs na pełnym morzu. Nigdy nie wiedziałem że przeżyję nie jeden sztorm i będę się czuł pewnie dzięki opanowaniu Pawła- kapitana chodzącej skarbnicy wiedzy teoretycznej jak i praktyczniej. Myślę, że niejedna osoba która miała by wątpliwości czy warto wypływać na głębokie wody przy Pawle z pewnością takie obawy zanikną. Pawła będę na pewno wspominał tak jak on Swojego pierwsze kapitana Krzysia. Myślę, że jest to najlepsze
miejsce na podziękowania za wspaniały rejs, lekcję na morzu oraz powiedzenie „do zobaczenia na kolejnym wspólnym rejsie”. Oby więcej było takich ludzi na morzu oraz w życiu codziennym.
Pozdrawiam Sebastian / Sebek


Z Finnclipperem popłynęłam na swój pierwszy morski rejs.

Bez wahania mogę powiedzieć, że świetnie trafiłam. W tych nowych warunkach czułam się pewnie. Dzięki doświadczeniu kapitana nawet moje próby pływania slalomem bezpiecznie doprowadziły nas do celu. W przystępny sposób przekazał mi dużo wiedzy a stworzona przez Niego atmosfera na łódce zachęciła mnie do kolejnych rejsów. Może to, co napisałam brzmi trochę szablonowo. Ale osobiście doceniłam Pawła opanowanie i umiejętności medyczne, gdy jak sierota wyskoczyłam na keję i zostałam tam ze zwichniętą kostką.

Do zobaczenia Pawle, dziękuję za wszystkie cenne rady i anielską cierpliwość.

Teresa


Witaj Pawle
Minęło zaledwie parę dni od rejsu ‚ duńska Syrenka” a już by się chciało być z powrotem na pokładzie.
Rejs i atmosfera na łódce super. Podejście kapitana na luzie lecz bardzo odpowiedzialnie. Facet ten po prostu robi to co lubi i nadzyczajnie mu to wychodzi.
Godny polecenia dla młodych i starych wilków morskich.
Trzymam kciuki za to aby się Tobie wiodło
Ahoj!!!
Jarry


„Finnclipper to cholernie dzielny ship, największą falę brał…”
Kapitan zaś jest gościem, z którym pływanie to prawdziwa przyjemność.
Spokój i luz, za którymi stoi doświadczenie, pewność siebie i wiedza.
Na rejsie nożna było wypocząć, pożeglować, zmoknąć, wyschnąć i też
nauczyć się czegoś. A jest się od kogo uczyć. Jeśli kiedyś będzie
szansa popłynąć razem, nie będę się długo zastanawiał.
Stopy wody pod kilem!
Krzysztof Stacha

Comments are closed.